- Wspaniale! W końcu, po tygodniu wrócę do szkoły i pojeżdżę na rolkach! - ucieszyła się Claudia.
- O nie, nie. Żadnych rolek, deskorolek czy rowerów. Bo jeszcze znów uszkodzisz głowę i pozamiatane! - zabroniła surowo doktorka.
- Ale aktywność fizyczna to podstawa! Nie będę mogła ćwiczyć na W-F? - zmartwiła się Claudia.
- Na razie nie. Niech minie tydzień, dwa potem będziesz miała na to pozwolenie.
- Za tydzień, dwa zapewne mnie tutaj nie będzie. Wrócę do Liverpool. A wuefistka, to najlepsza pani w szkole! - oburzyła się dziewczynka.
- Nie zabraniam Ci się spotykać z wuefistką, zabraniam męczących treningów czy niebezpiecznych jazd jak i biegania.
Claudia w milczeniu opuściła z mamą szpital, i od razu z domu dziadków wzięła plecak, po czym pojechała do akademika. Zobaczyła czwartoklasistów z czwartej b siedzących na murze z deskorolkami.
![]() |
| Na górze z lewej, Michael, Mary Na dole z lewej, Danielle, Patrick, Isabel, Kate i Lucy |
Michael zaczął od razu dokuczać idącej Claudii. Dziewczyna starała się nie przejmować tym "dzieckiem". Isabel i Kate od razu zeskoczyły z murka i ucieszyły się niezmiernie na widok dziewczyny.
- Claudia nareszcie jesteś! Pojeździsz z nami na desce? - błagały dziewczynki machając deskorolkami przed oczami Claudii.
- Isabel... Kate... Z wielką chęcią pojeździłabym, ale dostałam zakaz od lekarza. Chcę wam powiedzieć, dziewczynki, że za jakieś dwa tygodnie wracam do domu. Opuszczę Akademik, i na prawdę będzie mi ciężko się z wami rozstać. Mam nadzieję, że Danielle, Lucy, Mary i Patrick nie będą za bardzo tęsknić. Nie chcę was rozpraszać, macie przecież egzaminy. - powiedziała z przykrością Claudia patrząc na smutne miny dziewczynek.
- Zapomniałaś o Michaelu. - wtrąciła Kate.
- Michael? Zawsze myślałam, że on mnie nie lubi. Przecież mi dokucza. Dziewczyneczki?
- Michael? On jest Twoim największym fanem! Świetnie jeździsz na fiszce! On Cię uwielbia! Każdemu dokucza, zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. - wytłumaczyła Mary schodząc z muru.
- Och... Jak mi będzie was brak... - Claudia się rozpłakała.
- Będzie Ci nas brak? Nie wygaduj bzdur, nie znamy się nawet miesiąc. Otrząśnij się, jeszcze będzie okazja na pojeżdżenie na desce. - pocieszał Patrick, a z tyłu stała nieśmiała, kręcono włosa Danielle.
Wszystkie dziewczynki pobiegły po coś do szkoły, chłopaki schowali się za murem. Claudia niezbyt wiedziała o co chodzi, bała się czy za chwile nie będzie lekcji. Dzwonek, o jeny. Claudia założyła na plecy plecak, weszła do szkoły. Nicole siedziała w kącie płacząc. To wszystko nie miało sensu. Dziewczyna podeszła do płaczącej i zauważyła, że Nicole ma na ręce mocną ranę, ze śladami psich zębów.
- Boli, boli... Pomóż.. Claudia... - paplała Nicole.
Claudię na widok krwi ogarniała słabość i zawroty głowy. Zamiast udzielać pierwszej pomocy dziewczynie zawołała pielęgniarkę, która podziękowała Claudii za informację. Kobieta zaczęła profesjonalnie owijać rękę gazą, i zadzwoniła po lekarza ze szpitala, aby opatrzył rękę dziewczynki i sprawdził, czy na pewno do jej organizmu nie wdarły wirusy wścieklizny.
- Zostań ze mną na chwilkę, Claudia, dobrze? - spytała pielęgniarka.
- Tak, ale teraz matematyka. Pani będzie się złościć, że nie jestem na lekcji.
- Spokojnie, zwolnię Cię z tej lekcji. A teraz do rzeczy. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że pielęgniarki i lekarze ze szpitala dobrze się tobą zajęli po upadku.
- Tak, byli bardzo mili, zwracali uwagę na każde złe samopoczucie, było dobrze. - odpowiedziała Claudia dość poważnym tonem.
- W ogóle dostrzegłam, iż przyjaźnisz się z grupką dzieciaków z czwartej b. Przyjemnie jest mieć przyjaźnie między klasowe, prawda? - dopytywała kobieta.
- Tak, najbardziej lubię Isabel i Kate. To dwie cudowne dziewczynki, które nauczyły mnie jeździć na deskorolce.
- Pamiętaj, że każdy kto uczęszczał do tej szkoły, może przychodzić po lekcjach na nasze podwórko i rozwijać stare znajomości. Zapraszamy Cię, jak już będziesz chodziła do High School.
- To za daleko, nie jestem z Londynu. Ale dziękuję za dobre chęci.
- Oj, nie wiedziałam. Przykro mi, że nie będziesz mogła tu przychodzić. - westchnęła pielęgniarka, chcąc chociaż raz rozweselić dziewczynkę.
- Jakoś się tym nie martwię. Oczywiście bardzo polubiłam Akademik, ale wydaje mi się, że nie chcę tu dłużej być. W High School nie byłam taka chorowita, jak tutaj, nie wiem dlaczego. Być może Londyn mi nie służy. - mówiła również z westchnieniem Claudia.
- Też tak uważam. Wrócisz niedługo do Liverpool dumna z wspaniałego świadectwa. Jesteś niesamowitą artystką. :) - odpowiedziała na to pielęgniarka, po czym dodała - Ja już muszę wracać do gabinetu, a potem oczywiście załatwię Ci usprawiedliwione spóźnienie na matematykę. - pożegnała się pielęgniarka.
