poniedziałek, 21 września 2015

Rozchorowanie Claudii

Od razu po wejściu do Akademika Claudia poczuła takie dziwne odczucie jakby osłabienie? Sama tego nie wiedziała, ale pomimo tego zignorowała objawy i z pewną miną i dumą przekroczyła próg Akademika Malarstwa i Sztuki. - Cześć. Jesteś tu nowa? Bo ja chodzę tu od lat i nigdy nie otrzymałam złego świadectwa. - odezwała się do Claudii ruda dziewczyna. - A tak w ogóle to jestem Nicole i chodzę do piątej klasy. - dodała. - Witaj, ja mam na imię Claudia i również pójdę do piątej klasy, miło Cię poznać. - odpowiedziała Claudia z zakłopotaniem w głosie. Czuła się coraz gorzej, ale nie zwracała szczególnej uwagi na swoje samopoczucie. W pociągu było wielu zakatarzonych osób, ale sądziła, że źle się czuła z powodu emocji i lekkiej niepewności przed Akademikiem. - Masz niewyraźną minę i trochę zamglony wzrok, dobrze się czujesz? - spytała Nicole Claudii. - Wszystko w porządku, to tylko emocje przed nową szkołą. Może już pójdę do klasy... - powiedziała Claudia szybko biegnąc w głąb dużej szkoły. - Czekaj! - zawołała Nicole, ale Claudia już była daleko stąd. - To zupełnie inne i dziwniejsze miejsce... Gdzie się znajduje piąta klasa? I nikt mnie nawet nie przywitał oprócz tej tajemniczej i ognisto rudej dziewczyny... Nagle Claudia zaczęła tracić równowagę i upadła na krzesło w stołówce. Jej stan się pogarszał, ale ignorowała to. Dyżurująca szybko podbiegła do na wpół przytomnej dziewczynki. Dotknęła dłonią jej czoła i oznajmiła - Kochanie jesteś chora, masz gorączkę powinnaś wrócić do domu i odpocząć. - Jestem tutaj nowa i szukam piątej klasy. Niestety od przyjazdu nienajlepiej się czuję. Ale nie czuję się, aż tak źle, aby wracać do domu. Muszę zostać na lekcjach. - Kochana to zbyt ryzykowne. Pozarażasz innych uczniów. Nie wyglądasz mi najlepiej, zaniesiesz książki i jak się lepiej poczujesz uzupełnisz je w domu. 
- A, apsiu! Może i ma Pani rację. Bardzo źle się czuję, zadzwonię do mamy i powiem jej co się stało. - Pozwól, że ja z nią porozmawiam. A ty odpocznij, masz tu kołderkę z naszego Artystycznego przedszkola. - Dziękuje, a, apsiu! Dostałam masakrycznego kataru, apsiu! - mówiła wykończona chorobą Claudia. Jej zaczerwienione policzki i czoło symbolizowało, że ma wysoką gorączkę, a czerwony nosek ciągle opróżniał się z kataru. Claudia owinęła się ciepłą kołdrą i podała dyżurnej karteczkę z numerem telefonu i komórkę. Kobieta wystukała numer telefoniczny mamy dziewczynki i zadzwoniła. - Dzień, dobry, córeczko w jakiej sprawie dzwonisz? - odezwała się z słuchawki mama Claudii. - Hmm... Przepraszam Panią, ale z tej strony dyżurna z Akademika. Claudia źle się czuje ma katar i gorączkę. Temperatura jest wysoka z dzieckiem coraz gorzej. Owinęłam ją w kołdrę, myślałam, że da się obniżyć temperaturę, ale tutaj potrzebna jest pomoc lekarska. Proszę przyjechać pod Akademik! - Już jadę, z lekami na gorączkę i syropem na katar. Już zaraz będe! Spokojnie! - powiedziała mama i zakończyła połączenie. Rozchorowana Claudia siedziała na krześle otulona kołdrą. Gdy próbowała wstać chwiała się i siadała z powrotem. - Już jestem, dzień dobry. Niech Claudia zażyje lekarstwa sądzę, że to grypa. - oznajmiła zmartwiona matka. Jeden łyk syropu dwie tabletki na gorączkę. Claudia westchnęła i otworzyła usta. Pani dyżurna podała jej szklankę z wodą i połknęła tabletki. - Teraz przeniosę ją do samochodu. Dziękuję za opiękę nad nią, mamy przecież zimną temperaturę musiała się nieźle załatwić na podwórzu. 
- Racja, to nie problem, mogę mieć ją pod opięką, kiedy źle się czuje. - Dowidzenia! - zawołała mama Claudii i przeszła przez korytarz z córeczką w dłoniach. W rękach matki dziewczynka zasnęła. Została ułożona na tylnych fotelach i przykryta jakimś kocem, który znajdował się w aucie. Mama usiadła za kierownicą i odjechała. Gdy przyjechały nie do domu, ale do domku londyńskiego swoich dziadków babcia krzyknęła z przerażeniem - Josephine * dlaczego Claudia śpi? Czyżby była chora? - Tak, ma katar i gorączkę, natknęłam się na nią w fatalnym stanie, powinna odpocząć. - Racja... Za chwileczkę ją położę do łóżka, a ty się czegoś napij i zrelaksuj się, zapewne jesteś zestresowana po tej sytuacji. - Mamo, nie trzeba, wolę położyć ją sama za chwilę do ciebie dołącze. - powiedziała mama Claudii odbierając babci córeczkę. - Jak chcesz. A zażyła leki? - Tak, powinno być lepiej. - odpowiedziała mama. A po chwili udała się do sypialni i położyła córkę przykrywając ją miękką i ciepłą kołdrą. Obok położyła opakowanie chusteczek i termometr na wszelki wypadek. Usiadła na fotelu chcąc obserwować swoją dziewczynkę. Minęło sporo czasu, aby Claudia się obudziła. Jednak ten moment nastąpił otworzyła oczy, przeciągnęła się i spojrzała na fotel. Mama w nim spała z uśmiechniętą miną. Claudia wstała, ubrała kapcie i wychodząc z pokoju ujrzała babcię stojącą w drzwiach kuchni. - Dzień dobry babciu. - powiedziała Claudia i pociągnęła nosem. Jednak nie było z nią jeszcze do końca dobrze. - Cześć Claudusiu. - Nie jestem dzieckiem, mam jedenaście lat, ale dzięki za zdrobnienie. - odpowiedziała na to Claudia. Ocierając oczy wróciła do sypialni i popatrzyła się raz jeszcze na śpiącą matkę. Musiała tu nad nią czuwać sporo czasu i za to Claudia w głębi serce jej dziękowała. Ale czując nagłe osłabienie, poprosiła babcię o zmierzenie temperatury. Babcia usiadła z wnuczką na łóżku i włożyła jej termometr pod pachę. Było 37, 5 więc nie tak źle. - Zrobię Ci zimny okład na czółko albo jak wolisz chłodną kąpiel, to pomaga.
- Dziękuje babciu wystarczy mi okład. - Dobrze Claudio za chwilę będzie gotowy. - powiedziała babcia i poszła do łazienki. Claudia kichnęła kilka razy. Miała wszystkiego dosyć. Choroby, Akademika i tego, że opuściła swoją kochaną szkołę, dla jakiegoś marnego Akademika. Gdyby tu nie przyjechała nie musiałaby przeżywać chorowania, nie musiałaby teraz kichać, a babcia nie musiałaby robić dla niej okładu. Postanowiła, że bacznie będzie chodzić do Akademika tylko dla tego, że obiecała wychowawczyni przynieść piękne świadectwo. Tylko i wyłącznie
Josephine * imię mamy Claudii,
(co będzie dalej w następnym rozdziale)




































































środa, 2 września 2015

Piosenki!

  Jako, że to książka nikt nie spodziewał się zapewne "Piosenek" takie jak w filmach kinowych typu : Kraina Lodu czy Kopciuszek. Oczywiście nie będą wzruszające, bo za takimi nie przepadam, wolę proste, no nie zbyt długie , interesujące, z początku ciche (stopniowo "powiększający" się dźwięk tych pieśni, refren jest głośny i tzw. "mocny"), a na koniec dodam, piosenki są Zawsze śpiewane w samotności. Im bardziej książka jest tajemnicza tym bardziej zainteresuje czytelników, czyż nie?  Jestem typem towarzysza, mimo, że siedzę sama w ławce (to przypadek, nienawistny przypadek :/), ale wracając do Piosenek, ponieważ mój blog to strona internetowa i ja ją zarządzam mogę w każdej dosłownie chwili dodać, lub usuwać tzw. "gadżety", jak chaty, puzzelki, zakładki itp. Dodam zakładkę w której będziecie mieli te Piosenki, gdy w dajmy na to rozdziale gdy Claudia wchodzi do mieszkania babci i zamyka się w sypialni, zaczyna piosenkę numer np. "7" i wchodzicie w zakładkę "Piosenki", szukacie Piosenki numer "7" i śpiewacie ją, gdy skończycie śpiewać, wracacie do lektury, czyli rozdziału, który czytaliście przedtem. Łatwe? No łatwe. Zawsze łatwo można znaleźć moment kiedy zaczeliście śpiewać piosenkę, bo to jest zaznaczone bardzo widocznym czerwonym kolorem. Chodzi mi o to, że np. "Claudia weszła do sypialni i padła na kolana z łzami w oczach. Zaczęła płakać. Jednak, bo kilku minutowym płakaniu, ocknęła się i wstała.  Zrzuciła z siebie kurtkę, czapkę, szalik i rękawiczki, odsłoniła zimową suknię z peleryną. Rozpoczęła się "Piosenka nr. 7" 


Po piosence była zadowolona i gotowa do poprawy oceny"

No to tak przynajmniej teraz planuję te "Piosenki". Jak widzicie czerwonym kolorem będe zaznaczała piosenkę i jej numer, kilka linijek będzie pustych, a dopiero potem będzie się rozpoczynać kontynuacja rozdziału. Proste? No proste. Już za chwileczkę chciałabym wprowadzić zakładkę z Piosenkami, będzie się znajdować ona u góry naszego bloga, tuż pod nagłówkiem. Nie oczekujcie kochani, że codziennie będe wstawiała nowe teksty Piosenek, bo takiej weny to ja nie mam. Nie długo rozpocznę przepisywanie mojego rozdziału z telefonu na bloga, jeśli ktoś czytał najnowsze komentarze, zapewne wie, że kolejny rozdział to rozchorowanie się naszej bohaterki Claudi. Szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła! IV klasa zapukała do mych drzwi i rozpoczęła naukę, właściwie to nawet cieszę się z tak wielkich zmian, j. polski, uwielbiam go <3 No tak będzie jak mówiła nasza wychowawczyni od polskiego "Konkurs Literacki" biorę udział, z moją powieścią oczywiście, jeden rozdział to mało, ale mam już właściwie dwa tylko nie przepisane. Długie opowieści, smutne, czasem rzecz jasna wesołe i radosne, taka będzie moja kandydatura. Nie muszę wygrać, liczy się, że się starałam, a moja praca została doceniona. Kółko polonistyczne wchodzi w grę, zapisuję się. Będe rozwijała moje umiejętności literackie i szła w poprawną drogę c: No dobrze, to chyba koniec, czekajcie z cierpliwością na zakładkę, już niedługo obiecuję, że się pojawi. Do zobaczenia ! Pa :p