Od razu po wejściu do Akademika Claudia poczuła takie dziwne odczucie jakby osłabienie? Sama tego nie wiedziała, ale pomimo tego zignorowała objawy i z pewną miną i dumą przekroczyła próg Akademika Malarstwa i Sztuki. - Cześć. Jesteś tu nowa? Bo ja chodzę tu od lat i nigdy nie otrzymałam złego świadectwa. - odezwała się do Claudii ruda dziewczyna. - A tak w ogóle to jestem Nicole i chodzę do piątej klasy. - dodała. - Witaj, ja mam na imię Claudia i również pójdę do piątej klasy, miło Cię poznać. - odpowiedziała Claudia z zakłopotaniem w głosie. Czuła się coraz gorzej, ale nie zwracała szczególnej uwagi na swoje samopoczucie. W pociągu było wielu zakatarzonych osób, ale sądziła, że źle się czuła z powodu emocji i lekkiej niepewności przed Akademikiem. - Masz niewyraźną minę i trochę zamglony wzrok, dobrze się czujesz? - spytała Nicole Claudii. - Wszystko w porządku, to tylko emocje przed nową szkołą. Może już pójdę do klasy... - powiedziała Claudia szybko biegnąc w głąb dużej szkoły. - Czekaj! - zawołała Nicole, ale Claudia już była daleko stąd. - To zupełnie inne i dziwniejsze miejsce... Gdzie się znajduje piąta klasa? I nikt mnie nawet nie przywitał oprócz tej tajemniczej i ognisto rudej dziewczyny... Nagle Claudia zaczęła tracić równowagę i upadła na krzesło w stołówce. Jej stan się pogarszał, ale ignorowała to. Dyżurująca szybko podbiegła do na wpół przytomnej dziewczynki. Dotknęła dłonią jej czoła i oznajmiła - Kochanie jesteś chora, masz gorączkę powinnaś wrócić do domu i odpocząć. - Jestem tutaj nowa i szukam piątej klasy. Niestety od przyjazdu nienajlepiej się czuję. Ale nie czuję się, aż tak źle, aby wracać do domu. Muszę zostać na lekcjach. - Kochana to zbyt ryzykowne. Pozarażasz innych uczniów. Nie wyglądasz mi najlepiej, zaniesiesz książki i jak się lepiej poczujesz uzupełnisz je w domu.
- A, apsiu! Może i ma Pani rację. Bardzo źle się czuję, zadzwonię do mamy i powiem jej co się stało. - Pozwól, że ja z nią porozmawiam. A ty odpocznij, masz tu kołderkę z naszego Artystycznego przedszkola. - Dziękuje, a, apsiu! Dostałam masakrycznego kataru, apsiu! - mówiła wykończona chorobą Claudia. Jej zaczerwienione policzki i czoło symbolizowało, że ma wysoką gorączkę, a czerwony nosek ciągle opróżniał się z kataru. Claudia owinęła się ciepłą kołdrą i podała dyżurnej karteczkę z numerem telefonu i komórkę. Kobieta wystukała numer telefoniczny mamy dziewczynki i zadzwoniła. - Dzień, dobry, córeczko w jakiej sprawie dzwonisz? - odezwała się z słuchawki mama Claudii. - Hmm... Przepraszam Panią, ale z tej strony dyżurna z Akademika. Claudia źle się czuje ma katar i gorączkę. Temperatura jest wysoka z dzieckiem coraz gorzej. Owinęłam ją w kołdrę, myślałam, że da się obniżyć temperaturę, ale tutaj potrzebna jest pomoc lekarska. Proszę przyjechać pod Akademik! - Już jadę, z lekami na gorączkę i syropem na katar. Już zaraz będe! Spokojnie! - powiedziała mama i zakończyła połączenie. Rozchorowana Claudia siedziała na krześle otulona kołdrą. Gdy próbowała wstać chwiała się i siadała z powrotem. - Już jestem, dzień dobry. Niech Claudia zażyje lekarstwa sądzę, że to grypa. - oznajmiła zmartwiona matka. Jeden łyk syropu dwie tabletki na gorączkę. Claudia westchnęła i otworzyła usta. Pani dyżurna podała jej szklankę z wodą i połknęła tabletki. - Teraz przeniosę ją do samochodu. Dziękuję za opiękę nad nią, mamy przecież zimną temperaturę musiała się nieźle załatwić na podwórzu.
- Racja, to nie problem, mogę mieć ją pod opięką, kiedy źle się czuje. - Dowidzenia! - zawołała mama Claudii i przeszła przez korytarz z córeczką w dłoniach. W rękach matki dziewczynka zasnęła. Została ułożona na tylnych fotelach i przykryta jakimś kocem, który znajdował się w aucie. Mama usiadła za kierownicą i odjechała. Gdy przyjechały nie do domu, ale do domku londyńskiego swoich dziadków babcia krzyknęła z przerażeniem - Josephine * dlaczego Claudia śpi? Czyżby była chora? - Tak, ma katar i gorączkę, natknęłam się na nią w fatalnym stanie, powinna odpocząć. - Racja... Za chwileczkę ją położę do łóżka, a ty się czegoś napij i zrelaksuj się, zapewne jesteś zestresowana po tej sytuacji. - Mamo, nie trzeba, wolę położyć ją sama za chwilę do ciebie dołącze. - powiedziała mama Claudii odbierając babci córeczkę. - Jak chcesz. A zażyła leki? - Tak, powinno być lepiej. - odpowiedziała mama. A po chwili udała się do sypialni i położyła córkę przykrywając ją miękką i ciepłą kołdrą. Obok położyła opakowanie chusteczek i termometr na wszelki wypadek. Usiadła na fotelu chcąc obserwować swoją dziewczynkę. Minęło sporo czasu, aby Claudia się obudziła. Jednak ten moment nastąpił otworzyła oczy, przeciągnęła się i spojrzała na fotel. Mama w nim spała z uśmiechniętą miną. Claudia wstała, ubrała kapcie i wychodząc z pokoju ujrzała babcię stojącą w drzwiach kuchni. - Dzień dobry babciu. - powiedziała Claudia i pociągnęła nosem. Jednak nie było z nią jeszcze do końca dobrze. - Cześć Claudusiu. - Nie jestem dzieckiem, mam jedenaście lat, ale dzięki za zdrobnienie. - odpowiedziała na to Claudia. Ocierając oczy wróciła do sypialni i popatrzyła się raz jeszcze na śpiącą matkę. Musiała tu nad nią czuwać sporo czasu i za to Claudia w głębi serce jej dziękowała. Ale czując nagłe osłabienie, poprosiła babcię o zmierzenie temperatury. Babcia usiadła z wnuczką na łóżku i włożyła jej termometr pod pachę. Było 37, 5 więc nie tak źle. - Zrobię Ci zimny okład na czółko albo jak wolisz chłodną kąpiel, to pomaga.
- Dziękuje babciu wystarczy mi okład. - Dobrze Claudio za chwilę będzie gotowy. - powiedziała babcia i poszła do łazienki. Claudia kichnęła kilka razy. Miała wszystkiego dosyć. Choroby, Akademika i tego, że opuściła swoją kochaną szkołę, dla jakiegoś marnego Akademika. Gdyby tu nie przyjechała nie musiałaby przeżywać chorowania, nie musiałaby teraz kichać, a babcia nie musiałaby robić dla niej okładu. Postanowiła, że bacznie będzie chodzić do Akademika tylko dla tego, że obiecała wychowawczyni przynieść piękne świadectwo. Tylko i wyłącznie
Josephine * imię mamy Claudii,
(co będzie dalej w następnym rozdziale)
Hejka ;) Jak tam szkółka? U mnie dobrze :D Sorry, że rzadko wstawiam nowe rozdziały, ale dużo zadań i prac domowych to mi nie braknie :/ Mam nadzieję, że to nie zniechęci Was do czytania, Pa ;)
OdpowiedzUsuń