czwartek, 7 kwietnia 2016

Sprawdzian plastyczny, czy egzamin opatrzności?

Dzisiejszego dnia w szkole miał się odbyć test. Wszyscy uczniowie o tym rozmyślali, czując, że niezbyt dobrze im pójdzie, drudzy z kolei powtarzali materiał, gdyż niczego się nie uczyli w domu. Jedyna Claudia nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielki egzamin ją tego dnia czeka. Na luzie chodziła po szkole, to do biblioteki poczytać książkę, to na boisko pograć w koszykówkę. Sprawdzian był zapowiedziany podczas choroby Claudki i nie wiedziała o nim nic a nic. Pewnie myślicie, iż Nicole powinna jej o tym powiedzieć, lecz w postaci "zemsty" za zarażenie jej chorobą postanowiła, że nie powie o egzaminie ani słowa. "Plastyka jest i tak banalna" - myślała. Mimo to jednak cały czas czytała różne rozdziały książki plastycznej. Grafika, faktura, perspektywa... Nadeszła dla wielu uczniów "czarna godzina" czyli rozpoczęcie sprawdzianu. Na sali gimnastycznej ustawiono ławki, i pokój ten był wyjątkowo inny, niż zwykle. Nauczyciele poszli do poszczególnych klas zaprowadzić uczniów na salę. Kiedy Claudia ujrzała srogi wyraz twarzy wychowawczyni mówiącej "Idziecie na test!" o mało nie zemdlała. Większość dzieci na chwiejnych nogach wyszło z klasy. Innym kręciło się w głowach, a jeszcze inni udawali, że są chorzy, aby tylko uniknąć dzisiejszego stresu. Najbardziej dobrodusznej nauczycielce - matematyczce zrobiło się ich nieco żal, iż muszą się tak stresować z powodu testu. Najbardziej stresowała się Claudia. Czuła, jakby miała nogi z waty, strasznie bolała ją głowa, i chwiała się na nogach.
- Czy ty dobrze się czujesz, wyglądasz blado i niewyraźnie? - zdziwiła się matematyczka podchodząc do Claudii.
- Jest dobrze, strasznie boli mnie głowa, ale to ze stresu. W ogóle, nie wiedziałam o tym sprawdzianie nic a nic, nie wiem kiedy był zapowiedziany, ale w każdym razie nikt mi o nim nie powiedział... - wypaplała dziewczynka słabym i plątającym się głosem.
- Mam nadzieję, że nie jesteś znowu chora... - zmartwiła się nauczycielka. - Naprawdę? Nie wiedziałaś o najważniejszym egzaminie w całym roku szkolnym? No cóż, musisz go napisać. Poprawka będzie w sierpniu na wakacjach. Możesz wtedy przyjechać do szkoły i poprawić ten test...
Lecz kobieta nie dokończyła, gdyż Claudia blada jak papier zemdlała. Uderzyła się mocno w głowę o podłogę, i utraciła przytomność. Matematyczka przerażona sytuacją natychmiast wezwała pielęgniarkę szkolną, która uznała, że jedynym wyjściem jest zawiezienie dziecka do szpitala. Jednak nie było czasu wzywać mamę Claudii. Nauczycielka więc zadzwoniła po karetkę. Pogotowie znajdowało się blisko szkoły, więc przyjechało w kilka minut. Załadowało do pojazdu nieprzytomną dziewczynę, i pojechało do szpitala. Tego ponurego, strasznego miejsca, z odrapanymi ścianami. Claudia obudziła się dopiero po sześciu godzinach. Znajdowała się w łóżku szpitalnym podłączona do różnych sprzętów. Obok siedziała mama patrząc z troską na córkę.
- Co mii się stało? - wymajaczyła niewyraźnie dziewczynka.
- Niestety, zasłabłaś w szkole. Uderzyłaś się mocno w głowę i straciłaś przytomność. - westchnęła mama.
- Znowu jestem chora? - rzekło dziecko płaczliwym głosem.
- Ależ nie, zbytnio się zestresowałaś testem. Sama nie wiedziałam, że dzisiaj będzie ten sprawdzian...
- Jak długo muszę tutaj zostać? - spytała już uspokojona Claudia.
- Około tygodnia. Jesteś zbyt słaba, aby chodzić do szkoły.
- Kolejny tydzień zmarnowany. Czemu nie mogę w pełni cieszyć się akademikiem?
- Życie nie jest bajką, kochana. Musisz się wysypiać i odpoczywać.
Nagle do pokoju weszła pielęgniarka mówiąc "koniec odwiedzin, trzeba wychodzić".
Mama pożegnała się z córką, delikatnym uśmiechem. Córka została w sali, jednak po chwili zasnęła czując zmęczenie. Życie nie jest bajką - to fakt.
Po ciężkiej godzinie jednak zbudziła się gwałtownie. Przyśnił jej się sen przedstawiający śmierć Alexa. Czuła, że za chwilę utonie we własnych łzach, jednak tak się nie stało. Opanowana, na chwiejnych nogach, wstała z zimnego łóżka odłączając się od różnych sprzętów, i wyszła z sali. Postanowiła, iż pobiegnie do swojego przyjaciela, gdyż czuła rosnący w zawrotnym tempie niepokój, bo nigdy nie wiadomo czy sen czegoś nie zapowiadał. Nie zważała na lekkie odzienie, nie zważała na brak odpowiedniego obuwia, a tym bardziej nie zważała na to, że wszyscy pacjenci w szpitalu przyglądali się jej ze zdziwieniem i przerażeniem. Wybiegła z budynku szybko, wiedziała dobrze, że jak nie znajdzie Alexa umrze z niepokoju i strachu. Zobaczyła Nicole wraz z inną nieznajomą dziewczynką. Śmiały się i rozprawiały jak gdyby nie ujrzały Claudii. Trzęsącej się i zimnej, patrzącej na zdradę przyjaciółki. Tyle przykrości ją dzisiaj spotkało. Jednak w porę ocknęła się i kontynuowała misję pt. "Śledztwo, zaginiony Alex". Nigdy nie była u niego w domu więc uznała, że dobrym miejscem poszukiwań jest teren szkoły. Biegła co sił w nogach potykając się co chwila. W końcu przed sobą ujrzała szkołę. A z niej właśnie wychodził Alex. Cały i zdrowy trzymając na ramieniu plecak szedł właśnie do domu. Claudia poczuła, że musi się z nim przytulić. Chciała uczcić to, że sen okazał się wynikiem stresu i przemęczenia, oraz czarnych myśli w głowie. Podbiegła i objęła go mocno. On, dość zdziwiony również objął towarzyszkę. Najbardziej się zdziwił, że jest ona jedynie ubrana w cienką koszulę nocną i szpitalne kapcie. Założył na nią swoją bluzę, a na owiniętą bandażami głowę wełnianą czapkę. Dziewczyna poczuła kojące ciepło jak gdyby leżała teraz w swoim przytulnym domowym łóżku. Zostawał niestety powrót do szpitala. To nie okazało się jednakże problemem. Ojciec Alexa podwiózł Claudię. Po podjeździe pod budynek dziewczyna podziękowała i uchyliła drzwi. Przeszła kilka niezdarnych kroków i weszła do szpitala. Tam bez żadnych przeszkód wróciła do swojej sali, swojego łóżka i zasnęła....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętajcie by przestrzegać podstawowego regulaminu umieszczania komentarzy i wypowiedzeń na moim blogu. Niedopuszczalne i nieodpowiednie ocenianie grozi karą usunięcia komentarzy i zabronieniu pisaniu .