czwartek, 21 kwietnia 2016

Odwiedziny Nicole i jeden z lepszych dni.

Tego dnia Claudia czuła się lepiej niż zwykle. Do jej sali wkradł się promień słońca, a ukochana mama już stała w drzwiach z upominkami. Dziewczynka nie myślała dziś o zabandażowanej głowie, ani o różnych dziwnych sprzętach do których jest podłączona. Uśmiechnęła się szeroko na widok tak bliskiej osoby.
- Witaj kochanie! Kupiłam Ci dwie nowe książki, które zapewne Ci się spodobają, oraz laleczkę. Dobrze wiem, że wyrosłaś z lalek, ale ta jest wyjątkowa. Ma piękne kasztanowe włoski i błękitne oczka. Ma swój urok, a ty bardzo lubisz urocze rzeczy. - rzekła mama uradowana.
- Och mamo, ile radosnych słów wypowiedziałaś! Myślę, że ten dzień będzie udany! - odpowiedziała szczęśliwa córka.
- Chcę, abyś w szpitalu miała jak najwięcej szczęścia. Powiem Ci też równie wspaniałą nowinę, otóż Nicole dzisiaj Cię odwiedzi! Jej mama już się nie gniewa, gdyż zrozumiała, że nie zaraziłaś jej córki.
- Ech, nie byłabym pewna, że to aż tak wspaniała nowina. Nicole ostatnio chodzi z jakąś nową dziewczyną, sądzę, że zostaną one najlepszymi przyjaciółkami, a o mnie zapomną.
- Na prawdę? No cóż, możemy odwołać odwiedziny, jeśli chcesz. Nie chcę, abyś zaznała dzisiaj jakichkolwiek przykrości.
- Ależ nie, chcę bardzo! Tak ponury i zniszczony jest ten szpital, jakaś znajoma osoba rozświetli to miejsce!
- No dobrze, więc Nicole przyjdzie. Ja córeczko już idę, będę około czternastej po południu, zaś o piętnastej zawita Cię koleżanka. Poczytaj sobie książki i pobaw się lalką! Za pół godziny przychodzi pielęgniarka ze śniadaniem! Mogą Cię też odwiedzić dzieci ze szpitala. Pa, pa! - pożegnała się mama.
- Pa mamuś! - odpowiedziała trochę zmartwiona pożegnaniem Claudia.
Sięgnęła po komórkę i postanowiła, że zadzwoni do nowej koleżanki poznanej w szkole. Była nią mianowicie Gabrielle Thomas. Roześmiana, promienna twarzyczka i blond włosy. Wpisała numer koleżanki i zadzwoniła.
- Cześć! Jak tam w szpitalu, Claudia? Mam nadzieję, że czujesz się dziś dobrze!
- Tak, dobrze!
- Dlaczego toż taka zmartwiona? Och wiem, tęsknisz za szkołą... Nie martw się, niedługo się spotkamy.
- Nie o to chodzi, Gabi. Dziś odwiedza mnie Nicole, ale nie wiem, czy dam z nią radę wytrzymać. Ostatnio zakolegowała się z nową uczennicą, i zmieniła swój promienny charakter, na odrzucający. Na pewno będzie cały czas gapiła się w komórkę i pisała z tą nową. I zamiast miło spędzić czas, zmarnuje czas...
- Ech, nie przesadzaj, Claudia! Jakoś się dogadacie! Chciałabym przyjść do ciebie do szpitala, ale jadę dziś do cioci na urodziny.
- Fajnie, że przynajmniej mam Ciebie, Gabrielle. Będziemy w kontakcie, ok? Bo ja muszę kończyć, przychodzą pielęgniarki ze śniadaniem, chociaż miały być dopiero za pół godziny. No to cześć!
- Pa!
Dziewczynka odłożyła telefon i spojrzała z krzywą miną na śniadanie. "Wstrętne ohydztwa" - tak, by to określiła jej mała kuzynka Malinka. Z niechęcią wzięła do ręki sztućce, a po chwili nóż wbiła w kotlet. Nieprzyjemny w smaku i ciężki na żołądku. Zjadła odrobinę, a potem odłożyła nóż oraz widelec, i odsunęła talerz od siebie. "Tak to się jada w szpitalach" - pomyślała.
Wnet do jej pokoju wpadła pielęgniarka, ciocia Eva. Była dość spięta i zdenerwowana, w ręku trzymała list od kogoś. Wręczyła go dziewczynce siedzącej na łóżku i szybko uciekła. Zdziwiona Claudia delikatnie rozerwała kopertę i wsadziła rękę do środka. Wyjęła z koperty pocztówkę od Maggie, zaginionej siostry. Maggie zginęła dawno temu, gdy Claudia miała zaledwie pięć lat. Matka wiele razy opowiadała jej historię zaginięcia siostry, jak pojechała na Zieloną Szkołę i już z niej nie wróciła. Rodzice dziewczynek bardzo długo rozpaczali, aż zrozumieli, że dziecko zginęło na dobre. A tu nagle Claudia otrzymuje pocztówkę od Maggie? Z letniego, pięknego kraju. Prawdopodobnie są to Włochy Italia. Siostra w pocztówce napisała:
"Cześć moja ukochana siostro! Rodzice zapewne myśleli, że zaginęłam na dobre, jednak się mylili. Pewien włoski patriota, zabrał mnie ze sobą do swojego rzymskiego domu. Mam tam schronienie, pożywienie i dostęp do toalety. Człowiek ten ma również słodką suczkę, Lily. Na prawdę tęsknię za Tobą, i za rodzicami też. Myślę, że jak tego Pana poproszę, zawiezie on mnie do domu przynajmniej na kilka tygodni. Chciałabym zobaczyć jak ty, mama i tata się zmieniliście. Pozdrawiam serdecznie,
Maggie."
Cudownie było przeczytać list od swojej ukochanej siostry. Już było wiadomo czemu ciotka Eva tak się przejęła. Tylko w jaki sposób pocztówka trafiła tutaj - do szpitala? Była przecież zaadresowana nie do Londynu lecz do Liverpool, w którym znajdował się jej rodzinny dom. Widocznie tata, który został w domu przesłał pocztówkę do Claudii. Trudno było pogodzić się z myślą, że Maggie przyjedzie do domu, w którym będzie sam tato. Claudia bardzo pragnęła wyściskać się z tak zapomnianą przez wszystkich siostrą. Zobaczyć te kasztanowe włosy i brwi, błękitne oczy... A w szczególności radosny uśmiech starszej siostry. ♥ Westchnęła głęboko i postanowiła, że się trochę przejdzie po szpitalu. Wstała, ale coś ją zatrzymało. Była to blada, chuda twarz. Dziewczę chorowało, wymiotowało i chciało zaprzyjaźnić się z Claudią. Zdziwiona dziewczyna zapytała łagodnie:
- Kim jesteś, kochanie? Widać jesteś ciężko chora... Co Cię do mnie sprowadza?
- Otóż podobno jesteś ekspertką od szpitali. A ja się bardzo nudzę, znasz może jakieś zabawy, w które można się bawić będąc w szpitalu? - uśmiechnęło się blado nieznane dziewczę.
- Ja? Ekspertka? O nie, nie, widać z kimś mnie pomyliłaś. Widzisz, ja nie jestem stąd i w ogóle.
- Nie mogłam się pomylić! To ty! Na pewno! Dziewczyna, która nawet pobyt w szpitalu potrafi przekształcić w miły czas! - upierała się przy swoim dziewczynka.
- Może i potrafię, ale ekspertem to ja nie jestem. Słuchaj, możemy się pobawić w siostry, dobrze?
- Dobrze, a jak masz na imię? Ja Samantha.
- Ja zaś Claudia, miło Cię poznać Samantho.
Dziewczęta pysznie się bawiły w siostry. Claudia i Samantha stały się dobrymi koleżankami. W ten sposób umilił im się czas. W końcu nadeszła godzina czternasta czyli ponowne odwiedziny mamy. Córka opowiedziała jej o poznaniu Samanthy, i innych przyjemnościach dzisiejszego dnia. Najbardziej jednak cieszyła się z pocztówki od Maggie. Mama została z córeczką aż do godziny piętnastej, kiedy miała przyjść Nicole. Dziewczyna weszła do sali Claudii stukając w telefon. Tak jak to podejrzewała Claudia.
- Czego chcesz Nicole? Przychodzisz do mnie zapewne pisząc z nową najlepszą przyjaciółką. W takim wypadku wolę być sama niż czekać, aż w końcu skończysz swoje pogawędki, które z tego co podejrzewam będą trwały całe godziny. Nie możesz na chwilę skończyć? Widziałaś się z nią dzisiaj w szkole, a ze mną nie.
- Ech, jesteś nudna. Ona to przynajmniej ma sensowny temat do rozmowy, nie to co ty..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętajcie by przestrzegać podstawowego regulaminu umieszczania komentarzy i wypowiedzeń na moim blogu. Niedopuszczalne i nieodpowiednie ocenianie grozi karą usunięcia komentarzy i zabronieniu pisaniu .